Chiny · Film · Hobby · Podróże · Polecam · Scrapbooking · Silhouette Cameo · Turystyka · Uncategorized · Urlop · Wakacje · Wyjazdy

Scrapbooking po mojemu

Jakiś czas temu nagrałam filmik o tym, dlaczego tak bardzo lubię scrapbooking. Dzięki temu, że takie hobby mam, mogę się pochwalić całkiem pokaźną liczbą różnych zachowanych historii na scrapach, które chowam w albumach oraz małych albumów.

Ostatnio poraz kolejny nagrałam filmik, o tym jak takiego scrapa tworzę. To akurat taka lekka strona ze zdjęciem z Pekinu, na której wykorzystuję kilka różnych technik, od rysowania za pomocą Silhouette Cameo, poprzez wyszywanie ręczne na papierze, wycinanie malusieńkich elementów za pomocą Pix Scan (również dzięki Silhouette Cameo), a na napisach ręcznych kończąc. Samo zdjęcie było zrobione w tzw. Pałacu Letnim w Pekinie, jest to olbrzymia rezydencja i trudno nawet na europejskie warunki przetłumaczyć to jako pałac, bo to jest ogromny teren. Zresztą osobny wpis o Chinach i mojej opinii na pewno jeszcze na blogu zobaczycie. A tym czasem zapraszam Was do obejrzenia filmiku, który znajdziecie na moim kanale

A poniżej kilka zdjęć z Pałacu Letniego w Pekinie.

IMG_1617.jpgIMG_1611.jpgIMG_1614.jpgIMG_1608.jpgIMG_1589.jpg

 

Reklamy
Album · Film · Przydatne stwory · Scrapbooking · Silhouette Cameo · Urlop · Wakacje · Zdjęcia

Zachowywanie wspomnień, czyli album z wakacji na Gran Canarii

Bardzo lubię zachowywać wspomnienia na wywołanych zdjęciach, które dodatkowo sobie ozdabiam różnymi drobnymi dodatkami, opisami, czy też jakimiś pamiątkami np. mapką lub ulotkami. Dlatego po naszym urlopie, który był w lutym bardzo chciałam zrobić album ze zdjęciami. W końcu mi się to udało, album jest bardzo prosty w formie, bo składa się tylko z 8 kart.

Czasem tak sobie myślę, że robienie albumów z wywołanymi zdjęciami jest tak bardzo old schoolowe. Zwłaszcza, że tych zdjęć robimy teraz tysiące, czy nawet setki tysięcy i często nawet zapomina nam się, jakie zdjęcia robiliśmy tydzień temu, nie mówiąc już o tym co było dawniej. Niby jesteśmy otoczeni takimi możliwościami, żeby zachowywać na przyszłość, to co się dzieje, jednak mam wrażenie, że to w otchłaniach dysków, Facebooka i Instagrama całkowicie ginie. Dlatego ja tak chętnie od czasu do czasu, jak mam lepsze zdjęcia lub jakiś pomysł, robię szybki album. Mam wrażenie, że fotografując wszystko, co się da, wspomnienia właściwie nie mają szans na to, żeby być zapamiętanymi na przyszłość. A ja jakoś jednak mam nadzieję, że może ktoś kiedyś będzie ciekawy tak za 100 lat, co ja robiłam, jak wyglądały jakieś ważne dla mnie wydarzenia.

album gran canaria

W ogóle podczas tego urlopu sporo nagrywaliśmy również filmików, i w pewnym momencie doszłam do wniosku, że czasem bardziej przywiązuję wagę do tego, co nagrać albo żeby na pewno ani centymetra krajobrazu na zdjęciach nie pominąć, zamiast tak po prostu napawać się otoczeniem. Zwykle właśnie z tego powodu staram się mieć trochę oddechu od jakiegokolwiek nagrywania i tak po prostu sobie pochodzić i pooglądać, to co ma dane miejsce mi do zaoferowania.

Podsumowując mój album możecie zobaczyć na filmiku na moim kanale, o tutaj.

A co Wy o tym myślicie? Lubicie w ogóle wywoływać zdjęcia, czy to raczej nie Wasza bajka?

 

 

Film · Urlop · Wakacje

Gran Canaria w lutym?

Dzisiaj będzie coś, czego tu nigdy nie było. Mianowicie, tak jestem zachwycona moim zimowym pobytem na Gran Canarii, że postanowiłam się moimi wrażeniami podzielić na blogu.
 
Nie będzie to taka zwykła relacja z podróży, tego co widziałam czy co robiłam. Na początek chcę Wam zarysować, to jakie są moje wymagania urlopowe zwłaszcza w czasie zimowym, a że aż tak często na prawdziwy urlop nie ma okazji, to moja wiedza w tym temacie jest też trochę ograniczona.
 
Moje oczekiwania urlopowe w czasie zimowym:
Jak wybieram lokalizację na urlop w takim czasie jak teraz, to nikogo raczej nie zaskoczę, że pierwszą rzeczą, o której myślę, będzie słońce. Niestety w tym czasie nie zdecydowałabym się spędzić urlopu w Szwecji czy Norwegii (które zresztą uwielbiam).
Kolejne na co zwrócę uwagę to temperatura, powinno być ciepło, nie musi być to upał, bo bardzo nie lubię leżenia i opalania. Jednakże przyjemne 20 kilka stopni będzie naprawdę w porządku J
I jeszcze jedno jeśli gdzieś mam jechać tylko na tydzień (a tylko na tyle urlopu mogłam sobie pozwolić), to będę szukać lokalizacji w zasięgu lotu do 4 – 4,5 godziny.
Tym sposobem padło na Gran Canarię. Wyspa pod względem powierzchni jest dość duża, zwana jest też kontynentem w pigułce. Bo tak też jest. Są na niej i piękne plaże, szerokie wydmy, skaliste wybrzeża, wysokie góry, a mimo panujących przez cały rok wysokich temperatur jest zielono.
Jeśli chodzi o pogodę, to na bardzo słoneczną można liczyć na południu wyspy, gdzie zresztą zlokalizowane są wszystkie turystyczne kurorty. Natomiast im dalej na północ, tym pogoda raczej się pogarsza, w sensie na plażowanie nie ma co liczyć.
Bardzo dobrym pomysłem jest wypożyczenie samochodu na czas urlopu, drogi na wyspie są bardzo dobrej jakości, w ogóle cała infrastruktura robi wrażenie. A dodatkowo jak poszukujecie adrenaliny, to przejażdżki niektórymi drogami na pewno jej sporo dostarczą, mając z jednej strony zakręty o kształcie agrafki, a z drugiej urwisko. Co ciekawe lokalsi tamtymi drogami całkiem szybko jeżdżą i pewnie denerwują się na turystów, którzy im spowalniają drogę J
 
Złożyłam także krótki filmik z naszego całego pobytu na Gran Canarii, który możecie zobaczyć na moim kanale. Do czego oczywiście zachęcam.
Na wyspie na pewno warto zobaczyć wydmy w Maspalomas.
SONY DSC
Wydmy Maspalomas

SONY DSC

 
Kolejne miejsce to Puerto de las Nieves. My trafiliśmy tam trochę przez przypadek, ale jednak było warto. Jest to taki mały port, gdzie przypływa prom, a poza tym jest przepiękny widok na ocean oraz górskie klify. W czasie gdy my tam dotarliśmy zaczynało padać, a mi te chmury zawieszone na górach robiły dodatkowo niesamowity efekt.
SONY DSC
Zawieszone chmury na górach

SONY DSC

Z turystycznych miejscówek na pewno warto wybrać się, żeby chociaż zobaczyć Playa de Amadores. Sama miejscowość zlokalizowana jest w wąwozie, których na wyspie jest bardzo dużo.
SONY DSC
Playa de Amadores z hotelami w skałach

SONY DSC

Jednak oprócz typowo przewodnikowych miejsc warto pojechać też w góry. Przedzierając się przez drogi z serpentynami, z przepięknymi krajobrazami wokół, warto pojechać do Tenteniguada, a dalej do San Mateo. My dotarliśmy tam trasą GC-41. W pierwszej miejscowości chcieliśmy się wybrać na wędrówkę pieszą w góry, jednak dość sporo czasu nam zeszło na rozeznaniu czy w ogóle w okolicy jakieś szlaki istnieją. Okazuje się, że i owszem tak, ale dowiedzieliśmy się o tym po fakcie. Problemem okazała się przede wszystkim bariera językowa. Brak znajomości hiszpańskiego w takich malutkich miejscowościach jednak daje się we znaki. Ludzie tam po prostu żyją swoim dość wolnym tempem i raczej nie w głowie im nauka języków. Jednak spragnieni wędrowania pojechaliśmy od Tenteniguady dalej drogą GC-41 do San Mateo. To miejsce już wyglądało na całkiem większą mieścinę, położone pomiędzy górami. Część miasteczka leży w dolinie, część na stromych brzegach gór. Naprawdę podziwiam tam kierowców! To właśnie tam można zrobić sobie krótszą lub dłuższą wędrówkę, najpierw przez teren jeszcze zamieszkany, a później przez las i zbocza gór. Dodatkowo po samym centrum miasteczka też warto pochodzić, bo jest tam zachowana starówka, a dodatkowo tzw. balkon widokowy. Okolica jest przepiękna, w okresie zimowym jest praktycznie wolna od turystycznych tłumów. To jest to, co można uznać za super zwiedzanie.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Kolejne miejsce, częściej wymieniane w przewodnikach to Firgas. Warto je odwiedzić, bo miasteczko też jest położone na terenie górzystym. Dodatkowo, chyba żeby przyciągnąć turystów, stworzono tam z kafelek oraz rzeźb obrazy wszystkich Wysp Kanaryjskich. I chyba był to ciekawy i moim zdaniem bardzo udany zabieg miasta, w walce o turystów. Ja chodziłam tam pełna zachwytu, bo mogłam w jednym miejscu zobaczyć jak bardzo zróżnicowane są wszystkie wyspy, porównać ilość mieszkańców czy powierzchnię każdej z nich. Poza tym warto się też przejść tak po prostu uliczkami, zabudowa jest dość stara i taka czasem nawet eklektyczna, wymieszana. Poza tym rozciąga się stamtąd też przepiękny widok aż do Las Palmas.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

 
Na trasie z Firgas w kierunku na Las Palmas mija się także większe miasto, czyli Arucas. Tu już nie znajdziecie tego uroku malutkich miejscowości. Jednak warto też przyjechać, bo spośród budynków o przeciętnej wysokości tak do 4, 5ciu pięter wyłania się stara katedra.

SONY DSC

SONY DSC

 
Samą stolicę z całą pewnością też warto zobaczyć, przynajmniej tak wynika z mojego rozeznania. Nam udało się tylko dotrzeć do La Isleta, czyli najbardziej na północ wysuniętego cypla, który należy do Las Palmas. Stamtąd rozciąga się super widok na miasto. Zwiedzanie samej stolicy zostawiliśmy sobie na czas późniejszy i niestety pogoda w ostatnim dniu nas zawiodła.

SONY DSC

SONY DSC

Podsumowując wyspę na pewno warto zobaczyć, będzie i dobrym miejscem na urlop z opalaniem i spędzaniem czasu na plaży jak i dla osób, które potrzebują trochę innych wrażeń, bo jest tam dużo do zobaczenia. A jeśli ktoś także np. lubi jeździć na rowerze bądź wędrówki górskie, to miejsce stanowczo dla niego.
Ja ze swojej strony serdecznie polecam. A co wy myslicie o takim zimowym urlopie?